czwartek, 18 sierpnia 2011

"Lęk pierwotny" (Primal Fear) / "Człowiek nie może nosić jednej maski na użytek własny, a drugiej dla innych ludzi, bo w końcu już nie będzie wiedzieć, która z nich jest prawdziwa"


reżyseria:Gregory Hoblit
scenariusz:Steve Shagan, Ann Biderman
premiera:31 grudnia 1996 (Polska) 3 kwietnia 1996 (Świat)
produkcja:USA
gatunek:Dramat, Thriller


Pamiętam, że film oglądnęłam po raz pierwszy bardzo dawno temu z kuzynką. Miałyśmy może po 12 lat albo mniej, a do tej pory pamiętam jakie wrażenie na mnie wywarł.
Martin Vail to jeden z najbardziej znanych i wziętych chicagowskich obrońców w sprawach kryminalnych. Arogancki i cyniczny bardziej interesuje się popularnością niż dociekaniem prawdy. Kiedy zostaje zamordowany arcybiskup Chicago Rushmon, Vail podejmuje się obrony oskarżonego, widząc w głośnej sprawie kolejną szansę na zdobycie sławy i zaszczytów. W pobliżu miejsca zbrodni zostaje schwytany członek chóru kościelnego, 19-letni Aaron Stampler. Na jego ubraniu znaleziono ślady krwi, jest więc
...
głównym podejrzanym o dokonanie zbrodni. Przebywającego w areszcie Aarona odwiedza Vail proponując ubogiemu i nieśmiałemu młodzieńcowi bezpłatną obronę. Oskarżony przez cały czas utrzymuje, że nie popełnił morderstwa. Początkowo obrońca kieruje się jedynie własnym interesem, jednak z czasem zaczyna wierzyć w niewinność swego klienta i zamierza to udowodnić. Vail odkrywa mroczne tajemnice z przeszłości arcybiskupa. Sprawa zatacza coraz szersze kręgi. Obrońca jest bliski rozwiązania zagadki, ale szyki psuje mu równie ambitna i zawzięta młoda prawniczka Janet Venable, jego była uczennica z którą miał romans. - opis pochodzi z Filmweb.pl
Zacznę może od tego, że ten film zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Przez tyle lat pamiętałam o nim i chciałam do niego wrócić. Historia jest całkiem normalna, ale ani na chwilę nie możemy odwrócić wzroku, bo każde wydarzenie jest ważne. Każda scena coś wnosi. Na uwagę zasługuję również muzyka, która bardzo dobrze komponuje się z obrazem.

Gdy cała historia się rozkręca zaczynamy lubić Marina, ponieważ z całych sił pragnie on udowodnić, że jego klient jest niewinny. Bardzo podoba mi się scena w barze, kiedy prawnik zwierza się koledze piszącemu o nim artykuł. Pokazuje ona prawdziwego Vail’a. Poznajemy jego historię i motywy, w końcu staje się dla nas ludzki. 
Kompletnie odwrotne uczucie wzbudza natomiast we mnie Janet, która notorycznie emanuje pewnością siebie i jest bardzo ironiczna. Pod koniec nawet wydaje mi się, że to jej bardziej zależało na wygraniu sprawy niż Martinowi, który rzekomo łaknął popularności i pieniędzy nie interesując się niczyim losem.

Aktor grający Aarona Stamplera - Edward Norton spisał się doskonale. Jego gra aktorska była po prostu fenomenalna. Do samego końca nie wiedziałam czy chłopak jest winny czy nie.
Atmosfera filmu jest wciągająca. Większość dzieje się na sali sądowej lub w więzieniu, gdzie poznajemy Aarona. Sceny z psychologiem bardzo mi się podobają ze względu na moje upodobania do tej dziedziny naukowej.
Podsumowując jest to film godny polecenia. Z przesłaniem i bardzo zaskakujący. Ostatnia scena dosłownie wbija w fotel i śmiejemy się z samych siebie. Ja obejrzę go z pewnością jeszcze wiele razy dla doskonałej gry aktorskiej Edwarda Notrona i genialnej historii:)


środa, 17 sierpnia 2011

"Panna Nikt" (Miss Nobody 2010) / "Bojąc się bylejakości, w końcu stałem się niczym." - Emil Cioran


reżyseria:Tim Cox
scenariusz:Doug Steinberg
premiera: 10 czerwca 2010 (Świat)
produkcja:USA
gatunek:Komedia
 

Po film sięgnęłam z nudy i braku Internetu po wczorajszej burzy. Potrzebowałam czegoś lekkiego co pomoże mi się odstresować po dzisiejszym dniu.

Historia opowiada o Sarah Jane, która jest tytułową Panną Nikt. Jest szarą myszką i sekretarką. Ma w sobie troszkę ambicji i składa podanie o awans na wyższe stanowisko. Udaje jej się zdobyć posadę, ale pojawia się mężczyzna, który kradnie jej stanowisko. Za punkt dojścia do kariery stawia sobie romans z szefem. Przez przypadek jednak tamten, podczas próby zaciągnięcia dziewczyny do łóżka spada z drabiny i nadziewa się na parasol. Dziewczyna awansuje, ale wciąż coś przeszkadza jej w radości z uzyskanego stanowiska. Musi pozbyć się rywali czyhających na jej posadę, morduje więc po kolei swoich współpracowników.


Od samego początku nie miałam pojęcia co to za film. Czy obraz ten ma być ironią? Czy może to czarna komedia? Historia jest dość specyficzna, ale zachowanie dziewczyny w tym filmie jest dziwne. Od początku można powiedzieć, że pomaga jej Święty Jerzy, gdyż cały czas wywija się ze swoich zbrodni. Jednak jak to możliwe, że nikomu nie udało się odkryć prawdy. Sama Sarah jakoś nie przejmuje się tym co zrobiła, choć z jej zachowania jasno wynika, że jestem katoliczką. Wszystko dzieje się szybko, a ona wychodzi obronną ręką i cieszy się przywilejami. Nadal jestem w szoku po obejrzeniu tego filmu. Nic nie wnosi i jedyne co mogę powiedzieć o nim to to, że nie obejrzę go drugi raz. Ta dziewczyna była tak naiwna i kompletnie pozbawiona jakiegoś sumienia. Nie chodzi mi nawet o to, że była wyrachowana, ale Sarah zachowywała się jakby obserwowała sytuacje z boku. Zakończenie w sumie dość przewidywalne i bez większego wyrazu.

Muzyki tam nie zauważyłam, a gra aktorska również jest bez większego wyrazu.

Podsumowując nie polecam tego filmu, bo nie wniesie on nic do naszego życia. Nie mówię, że spodziewałam się czegoś ambitnego, ale to było po prostu antyambitne. Z czystych nudów możecie zobaczyć ten obraz i możliwe, że komuś przypadnie do gustu. Na mnie jednak nie zrobił pozytywnego wrażenia.

P.S. Obiecuję, że wkrótce będzie coś bardziej ambitnego:) Pozdrawiam



wtorek, 16 sierpnia 2011

Sentymentalnie - lirycznie

Witam Was kochani:) Wracam i mam nadzieję, że na dobre tym razem. Bardzo wiele czytam, ale żeby napisać recenzję muszę się przyłożyć dlatego kiedy skończę czytać "Jesień cudów" autorstwa mojej ukochanej autorki Jodu Picoult z pewnością umieszczę recenzje. Wkrótce chciałabym także napisać recenzje genialnego filmu, który nie dawno oglądałam "Wszystko za życie". Definitywnie stał się on jednym z moich ulubionych filmów. Pozdrawiam serdecznie!:)

poniedziałek, 23 maja 2011

Uf, nie było mnie:)

Witam bardzo serdecznie wszystkich zgromadzonych:D Taa... Długo mnie nie było. Zaczęły się studia i miałam na głowie wiele rzeczy. Teraz nadal studiuję, aż się sama sobie dziwię, bo nie trafiłam z wyborem kierunku. Postanowiłam napisać swoją własną książkę. Będę tutaj umieszczać fragmenty i może ktoś przeczyta i obiektywnie oceni. Umieszczę tutaj swój pamiętnik z pisania, ponieważ zainspirował mnie pewien blog.
Kolejną rzeczom, która ostatnio zaprząta mój umysł jest fantastyczne zjawisko, które nazywa się postcrossing. Może kiedyś słyszeliście o tym, a jeśli nie to postaram się pokrótce Wam wszystko objaśnić. Istnieje strona (na, którą bardzo zapraszam) www.postcrossing.com. Logując się tam możemy wymieniać kartki pocztowe z użytkownikami zamieszkującymi cały świat. Oczywiście cały serwis i przedsięwzięcie jest w języku angielskim. Ja mogę się Wam pochwalić, że wysłałam już karteczki w kilka miejsc i do adresatów doszłam dopiero jedna. Poleciała ona do Finlandii, do bardzo sympatycznej Aino. Ja również otrzymałam już pierwszą kartkę z Seattle z USA, z której jestem ogromnie dumna, bo uwielbiam Stany oraz "Chirurgów".
Mam nadzieję, że znowu uda mi się wrócić do pisania recenzji. Ostatnio przeczytałam "Stokrotki w śniegu" i "Chirurga", także jak znajdę chwilkę to coś napiszę.

piątek, 22 października 2010

"W pierścieniu ognia" - Suzanne Collins / "Kto się bawi ogniem, poparzy sobie palce." - Arthur Conan Doyle — Przygody Sherlocka Holmesa

Tytuł oryginalny: Catching Fire
Wydawca: Media Rodzina
Ilość stron: 360
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-
Kołodzińska
Cena (wg Empik): 29,90zł
Ocena: 9/10 Rewelacja
 

 

Ostatnio cierpiałam trochę na brak czasu. Zaczęły mi się studia, mam nowy samochód. Cały czas jednak, w każdej wolnej chwili czytałam tę książkę. Od razu kiedy przeczytałam pierwszą część zapragnęłam dowiedzieć się co dalej. Tak bardzo wciągnęły mnie losy Katniss i reszty bohaterów. Suzanne Collins zachwyciła mnie swoim pisaniem. Pokochałam książki i już nie mogę się doczekać, aby przeczytać trzecią część cyklu!


W „W pierścieniu ognia” możemy dalej śledzić losy bohaterów, których pokochaliśmy w poprzedniej części. Katniss i Peeta zostali zwycięzcami, mieszkają w Wiosce Zwycięzców i teraz zaczynają tournee po Dystryktach. Coś zaczyna się dziać, w powietrzu wisi bunt. Okazuję się, że Katniss będzie postawiona przed nie lada wyzwaniem, aby przeżyć i uratować swoich bliskich.


Historia znowu wciąga bez reszty. Zostajemy wplątani w kolejne wydarzenia. Byłam zdziwiona do czego jest zdolny Kapitol. Nie spodziewałam się, że zrobi to co zrobił. Z wypiekami na twarzy śledziłam dalsze losy i kibicowałam bohaterom. W tej części pojawiają się również nowe postacie, poznajemy trochę szczegółów z przeszłości Haymitcha. 


Podsumowując pierwsza część podobała mi się bardziej, natomiast ta jest też bardzo ciekawa, wciągająca i daje do myślenia na temat władzy i ludzkich odruchów. Polecam przeczytanie tej pozycji, ponieważ trzeba zapoznać się z całym cyklem o historii dziewczynki, która igrała z ogniem:)
 




sobota, 9 października 2010

Ogłoszenie:)

Witam. 
Dzisiaj ogłoszenie: mianowicie w chwili obecnej czytam "W pierścieniu ognia", drugą część "Igrzysk śmierci". Postaram się jak najszybciej przeczytać i zrecenzować, natomiast mam teraz mniej wolnego czasu, ponieważ mam nowy samochód (jupi!) i jest z tym trochę formalności, załatwiania. Za tydzień w piątek zaczynam studia, więc też troszkę mniej czasu będę miała. Postaram się natomiast na bieżąco czytać i recenzować dla Was. Pozdrawiam i trzymajcie się ciepło, bo jest okropnie zimno na zewnątrz :)

środa, 6 października 2010

"Igrzyska śmierci" - Suzanne Collins / "Szybciej, wyżej, mocniej." - motto Igrzysk Olimpijkich

Tytuł oryginalny: Hunger Games 
Wydawca: Media Rodzina 
Ilość stron: 352 
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz 
Cena (wg Allegro): 26.50zł 
Ocena: 10/10 Arcydzieło!

  

Pamiętam jak kiedyś, już dość dawno temu zobaczyłam tę książkę w jakimś magazynie. Pomyślałam sobie wtedy, że naprawdę to musi być fascynująca historia. Okazało się, że zupełnie się nie myliłam. Czytałam wiele Waszych pozytywnych opinii i bałam się, że jednak mi się nie spodoba. Nie musiała na nią czekać, ani jej szukać, ponieważ odkryłam mbooki, czyli mobile book. Czytałam sobie na komórce, czyli wszędzie, gdzie tylko chciałam (jeżeli interesuję Was kwestia mbook-ów dajcie znać w komentarzach).

Historia jest za pewne wszystkim znana, ale tak pokrótce ją przypomnę. Miasto Panem jest podzielone na Dwanaście Dystryktów. Co rok organizowane są Igrzyska Głodowe, aby wszyscy mieszkańcy pamiętali, czym skończył się bunt Trzynastego Dystryktu. Narratorką całej opowieści jest Katniss mieszkanka Dwunastego Dystryktu. Jej siostra zostaje wylosowana na Igrzyskach, przez co dziewczyna bierze na siebie odpowiedzialność i zgłasza się na ochotnika. Trafia na arenę razem z Peeta - chłopakiem, który kiedyś uratował jej życie. Tak właśnie zaczyna się walka na śmierć i życie.


Zaczęłam czytać i od razu się zakochałam. Książka była fascynująca i wciągająca. Dawno nie odczuwałam takich emocji. Kiedy czytałam zupełnie traciłam kontakt z rzeczywistością, przenosiłam się w tamten świat. Byłam na arenie razem z Katniss i jej kibicowałam. Zastanawiałam się jak oni mogą być tak pogodzeni ze śmiercią. Kiedy już zostali wylosowani nie sprawiali wrażenia przerażonych, a pogodzonych ze swoim losem.

Zachwyciła mnie potęga Panem. Opisy Kapitolu, budynków i samej areny mnie oczarowały. Potrafiłam sobie to doskonale wyobrazić. To jakie wywierało na wszystkich wrażenie. To miasto miało taką władze! Mogło sobie spokojnie organizować takie Igrzyska i jeszcze nakazywać oglądanie ich! Czuło się według niego respekt i odrazę.


Sama idea takich Igrzysk bardzo mi się podobała. Wyobrażałam sobie, że w dzisiejszych czasach coś takiego cieszyło by się ogromną popularnością! Tylko wydaję mi się, że nie można czegoś takiego robić kosztem ludzkiego życia. Dziwiło mnie to, że ludzie oglądają to bez mrugnięcia okiem. Są sponsorzy i zakłady, jak gdyby chodziło o konie wyścigowe, albo wynik meczu. 

Postawa dzieciaków biorących w Igrzyskach także mnie dziwiła. Niektórzy potrafili zabijać z zimną krwią! Przecież to były jeszcze dzieci! Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co ja zrobiłabym w takiej sytuacji. Chyba nie potrafiła bym zabić, ale jeśli byłabym zmuszona? Ciężko przewiedzieć swoją reakcje siedząc sobie w domku.


Cały czas myślałam, czy oni nie mogą się zbuntować? Przecież to jest nie ludzkie. Czytając zaczynałam sama obmyślać taktykę. Zastanawiałam się co powinna zrobić Katniss w danej chwili. 

Zastanawiało mnie także „zabijanie” nudy przez organizatorów. Nie mogli pozwolić, aby widzowie się nudzili. Potrafili nieźle namieszać. Kojarzy mi się to wszystko z tym, że na starożytnych igrzyskach ludzie chcieli krwi, rozrywki.


Podsumowując jestem pod ogromnym wrażeniem. Ta książka dostarczyła mi wielu emocji i przemyśleń. Rzadko mi się zdarza, że aż tak intensywnie się nad wszystkim zastawiam. Autorka genialnie to wszystko wymyśliła. Jest bardzo oryginalnie. Ja czułam się jakbym była na tej arenie. Im bardziej zbliżałam się do końca czułam ogromne napięcie. Bardzo kibicowałam parze głównych bohaterów. Bałam się, że coś im się stanie. Zakończenie nastąpiło dla mnie troszkę za szybko, bo chciałabym tę książkę czytać i czytać. Wiem jednak, że jest druga część i już dzisiaj zabieram się za jej czytanie. Wszystkim polecam, bo emocje są gwarantowane!