Tytuł oryginalny:Catching Fire Wydawca:Media Rodzina Ilość stron:360 Tłumaczenie:Małgorzata Hesko- Kołodzińska Cena (wg Empik):29,90zł Ocena:9/10 Rewelacja
Ostatnio cierpiałam trochę na brak czasu. Zaczęły mi się studia, mam nowy samochód. Cały czas jednak, w każdej wolnej chwili czytałam tę książkę. Od razu kiedy przeczytałam pierwszą część zapragnęłam dowiedzieć się co dalej. Tak bardzo wciągnęły mnie losy Katniss i reszty bohaterów. Suzanne Collins zachwyciła mnie swoim pisaniem. Pokochałam książki i już nie mogę się doczekać, aby przeczytać trzecią część cyklu!
W „W pierścieniu ognia” możemy dalej śledzić losy bohaterów, których pokochaliśmy w poprzedniej części. Katniss i Peeta zostali zwycięzcami, mieszkają w Wiosce Zwycięzców i teraz zaczynają tournee po Dystryktach. Coś zaczyna się dziać, w powietrzu wisi bunt. Okazuję się, że Katniss będzie postawiona przed nie lada wyzwaniem, aby przeżyć i uratować swoich bliskich.
Historia znowu wciąga bez reszty. Zostajemy wplątani w kolejne wydarzenia. Byłam zdziwiona do czego jest zdolny Kapitol. Nie spodziewałam się, że zrobi to co zrobił. Z wypiekami na twarzy śledziłam dalsze losy i kibicowałam bohaterom. W tej części pojawiają się również nowe postacie, poznajemy trochę szczegółów z przeszłości Haymitcha.
Podsumowując pierwsza część podobała mi się bardziej, natomiast ta jest też bardzo ciekawa, wciągająca i daje do myślenia na temat władzy i ludzkich odruchów. Polecam przeczytanie tej pozycji, ponieważ trzeba zapoznać się z całym cyklem o historii dziewczynki, która igrała z ogniem:)
Dzisiaj ogłoszenie: mianowicie w chwili obecnej czytam "W pierścieniu ognia", drugą część "Igrzysk śmierci". Postaram się jak najszybciej przeczytać i zrecenzować, natomiast mam teraz mniej wolnego czasu, ponieważ mam nowy samochód (jupi!) i jest z tym trochę formalności, załatwiania. Za tydzień w piątek zaczynam studia, więc też troszkę mniej czasu będę miała. Postaram się natomiast na bieżąco czytać i recenzować dla Was. Pozdrawiam i trzymajcie się ciepło, bo jest okropnie zimno na zewnątrz :)
Tytuł oryginalny: Hunger Games Wydawca: Media Rodzina Ilość stron: 352 Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska i Piotr Budkiewicz Cena (wg Allegro): 26.50zł Ocena: 10/10 Arcydzieło!
Pamiętam jak kiedyś, już dość dawno temu zobaczyłam tę książkę w jakimś magazynie. Pomyślałam sobie wtedy, że naprawdę to musi być fascynująca historia. Okazało się, że zupełnie się nie myliłam. Czytałam wiele Waszych pozytywnych opinii i bałam się, że jednak mi się nie spodoba. Nie musiała na nią czekać, ani jej szukać, ponieważ odkryłam mbooki, czyli mobile book. Czytałam sobie na komórce, czyli wszędzie, gdzie tylko chciałam (jeżeli interesuję Was kwestia mbook-ów dajcie znać w komentarzach).
Historia jest za pewne wszystkim znana, ale tak pokrótce ją przypomnę. Miasto Panem jest podzielone na Dwanaście Dystryktów. Co rok organizowane są Igrzyska Głodowe, aby wszyscy mieszkańcy pamiętali, czym skończył się bunt Trzynastego Dystryktu. Narratorką całej opowieści jest Katniss mieszkanka Dwunastego Dystryktu. Jej siostra zostaje wylosowana na Igrzyskach, przez co dziewczyna bierze na siebie odpowiedzialność i zgłasza się na ochotnika. Trafia na arenę razem z Peeta - chłopakiem, który kiedyś uratował jej życie. Tak właśnie zaczyna się walka na śmierć i życie.
Zaczęłam czytać i od razu się zakochałam. Książka była fascynująca i wciągająca. Dawno nie odczuwałam takich emocji. Kiedy czytałam zupełnie traciłam kontakt z rzeczywistością, przenosiłam się w tamten świat. Byłam na arenie razem z Katniss i jej kibicowałam. Zastanawiałam się jak oni mogą być tak pogodzeni ze śmiercią. Kiedy już zostali wylosowani nie sprawiali wrażenia przerażonych, a pogodzonych ze swoim losem.
Zachwyciła mnie potęga Panem. Opisy Kapitolu, budynków i samej areny mnie oczarowały. Potrafiłam sobie to doskonale wyobrazić. To jakie wywierało na wszystkich wrażenie. To miasto miało taką władze! Mogło sobie spokojnie organizować takie Igrzyska i jeszcze nakazywać oglądanie ich! Czuło się według niego respekt i odrazę.
Sama idea takich Igrzysk bardzo mi się podobała. Wyobrażałam sobie, że w dzisiejszych czasach coś takiego cieszyło by się ogromną popularnością! Tylko wydaję mi się, że nie można czegoś takiego robić kosztem ludzkiego życia. Dziwiło mnie to, że ludzie oglądają to bez mrugnięcia okiem. Są sponsorzy i zakłady, jak gdyby chodziło o konie wyścigowe, albo wynik meczu.
Postawa dzieciaków biorących w Igrzyskach także mnie dziwiła. Niektórzy potrafili zabijać z zimną krwią! Przecież to były jeszcze dzieci! Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co ja zrobiłabym w takiej sytuacji. Chyba nie potrafiła bym zabić, ale jeśli byłabym zmuszona? Ciężko przewiedzieć swoją reakcje siedząc sobie w domku.
Cały czas myślałam, czy oni nie mogą się zbuntować? Przecież to jest nie ludzkie. Czytając zaczynałam sama obmyślać taktykę. Zastanawiałam się co powinna zrobić Katniss w danej chwili.
Zastanawiało mnie także „zabijanie” nudy przez organizatorów. Nie mogli pozwolić, aby widzowie się nudzili. Potrafili nieźle namieszać. Kojarzy mi się to wszystko z tym, że na starożytnych igrzyskach ludzie chcieli krwi, rozrywki.
Podsumowując jestem pod ogromnym wrażeniem. Ta książka dostarczyła mi wielu emocji i przemyśleń. Rzadko mi się zdarza, że aż tak intensywnie się nad wszystkim zastawiam. Autorka genialnie to wszystko wymyśliła. Jest bardzo oryginalnie. Ja czułam się jakbym była na tej arenie. Im bardziej zbliżałam się do końca czułam ogromne napięcie. Bardzo kibicowałam parze głównych bohaterów. Bałam się, że coś im się stanie. Zakończenie nastąpiło dla mnie troszkę za szybko, bo chciałabym tę książkę czytać i czytać. Wiem jednak, że jest druga część i już dzisiaj zabieram się za jej czytanie. Wszystkim polecam, bo emocje są gwarantowane!
Tytuł oryginalny: Whispers of the Dead Wydawca: Amber Ilość stron: 255 Tłumaczenie: Sławomir Kędzierski Cena (wg Selkar.pl): 19,00zł Ocena: 5/10 Średnia
Kiedy tylko dowiedziałam się, że jest trzecia część powieści Simona Becketta byłam w siódmym niebie. Byłam u koleżanki, która oznajmiła mi, że zakupiła tą książkę, już przeczytała i chętnie mi pożyczy. Pomyślałam: „o stary, dobry David Hunter!”.
Niestety muszę przyznać, że troszkę się rozczarowałam. Może miałam za wysokie oczekiwania. Wiele z Was zachwalało ją i pozytywnie się wypowiadało na jej temat. Ostatnia część, kontynuacja świetnej poprzedniczki. Nie mówiąc już o genialnym opisie z tyłu książki o Trupiej Farmie. Zaczęłam czytać i akcja troszkę się dla mnie ciągła. Zabójstwo nie było ciekawe. Najgorsze jest to, że przewidziałam kto jest mordercą! Nie doznałam momentu wielkiego zdziwienia. Może naczytałam się za dożo kryminałów, ale to nie oznacza, że wszystko musi być, aż tak oczywiste. Ciągłe narzekanie i niezdecydowanie głównego bohatera, że nie potrzebnie tam jest zepsuły frajdę z czytania.
Spodobały mi się natomiast też niektóre postacie. Kibicowałam im od początku. Ta książka różniła się też tym, że mieliśmy rozdziały z perspektywy mordercy. Jednak do końca mnie one nie przekonywały. Może to przez nie troszkę domyśliłam się tożsamości zabójcy.
Nie wiem, może nie byłam gotowa na tę książkę. Muszę przyznać, że czytałam ją troszkę z przymusu. W tej chwili miałam ochotę na inną literaturę, a że muszę oddać ją koleżance, byłam zmuszona się za to zabrać.
Dwie poprzednie były świetne, natomiast ta mnie rozczarowała.
Zdecydowanie moja ulubiona to Zapisane w kościach. Totalnie nie przewidywalna. Może jeszcze kiedyś sięgnę po tę pozycje i wtedy moja ocena się zmieni. Dzisiaj jednak nie jestem pod wrażeniem.
Tytuł oryginalny: Written in Bone Wydawca:Amber Ilość stron:278 Tłumaczenie:Jan Kraśko Cena (wg Selkar.pl): 18,00zł Ocena:9/10
Od razu kiedy tylko dowiedziałam się, że jest kontynuacja „Chemii śmierci” tegoż autora doszłam do wniosku, że muszę ją przeczytać! Okazało się, że moja koleżanka, od której pożyczyłam pierwszą część ma również tę książkę. Natychmiast zaczęłam czytać i totalnie się nie zawiodłam.
Dzięki temu, że znamy już trochę bohatera Davida nie musimy czytać dość długiego wstępu. Wydaję mi się, że gdyby zacząć czytać od tej części nic poważnego by się nie stało. Po prostu nie potrzeba znajomości poprzedniej książki, aby załapać fabułę.
Mamy więc kolejną zbrodnie, kolejne fantastycznie brutalne opisy. Osoby, które fascynuje medycyna, a w szczególności medycyna sądowa będą zachwyceni tymi opisami. To doskonały kryminał. Po raz kolejny starałam się wymyślić kto jest mordercą, ale nie udało mi się to! Cały czas kiedy podejrzewałam jakąś osobę okazywało się, że to ktoś inny jest sprawcą. Ostatnie strony połknęłam. Nie mogłam się doczekać rozwiązania tej zagadki. Byłam bardzo zaskoczona. Uwielbiam ten moment w książkach.
Główny bohater troszeczkę mnie denerwował. Jego delikatną niezaradność maskował jednak olśniewający trop myślowy. Naprawdę był wybitnym antropologiem. Miał trochę problemów w własnym życiu. Ja jednak całkowicie skupiłam się na zbrodniach dzięki czemu nie musiałam się przejmować rozterkami Davida:)
Zdecydowanie polecam tę książkę, ponieważ wciąga i jest w stanie zaskoczyć. Naprawdę ciężko przewidzieć zakończenie.
Tytuł oryginalny:Der Seelenbrecher Wydawca:G+J Gruner+Jahr Ilość stron: 288 Tłumaczenie: Tomasz Bereziński Cena (wg Allegro): 25,00zł
Książkę chciałam przeczytać ze względów dość prostych. Spodobała mi się okładka, opis z tyłu książki. Biorąc do ręki tę pozycje nawet nie spodziewałam się jakie wrażenie zrobi ona na mnie.
Wkraczając w świat przedstawiony w książce byłam troszkę zagubiona jednak zaraz potem wciągnęłam się bez reszty. Historia opowiada o człowieku, któremu media nadały pseudonim „Łamacz“ co jest słuszne. Postać ta porywa swoje ofiary, a następnie łamie je psychiczne i zostawia. Stan, w którym są poszkodowani jest okropny. W żaden sposób nie można się z nimi skontaktować. Między czasie mamy klinikę, do której trafia mężczyzna. Ma on całkowitą amnezję i nic nie pamięta. Do owego budynku dostaję się również „Łamacz“ i zaczyna się gra, której rozwiązanie jest bardzo szokujące.
Kolejna książka, która totalnie mnie zaskoczyła i sprawiła, że śmiałam się z siebie. Postacie tak doskonale mnie zmyliły, że nie byłam w stanie przez chwilę się otrząsnąć. Zdarzyło Wam się, że czytaliście fascynująca historię i okazywało się, że to tylko sen? Właśnie z czymś taki można porównać zakończenie. Takie totalne zaskoczenie. Ja tę pozycje czytałam z zapartym tchem i nie mogłam się oderwać. Opowiadałam potem tę historię nawet mojej znajomej, która bardzo interesuje się tematem i była zachwycona. Przede wszystkim pojęcia ujęte w książce takie jak „łamanie psychiczne“ czy też inne medyczne fakty są dla mnie bardzo ciekawe.
Podoba mi się pomysł na rozdziały. Początek nowego rozdziału jest godziną, albo echem wspomnień bohatera. Pod koniec czytałam jak najszybciej, żeby tylko poznać rozwiązanie tej zagadki. Klimat w książce był fantastyczny. Czuło się, ten strach i napięcie panujące w tytułowej Klinice. Na pewno przeczytam inne książki tego autora, ponieważ porwał mnie bez reszty.
Plusy:
- rozwiązanie
- porywające wydarzenia
- styl napisania rozdziałów
- zagadki
Dzisiaj trochę formalności. Przez przypadek usunęły mi się wszystkie komentarze. Zupełnie nie umiem się posługiwać się tym blogiem. W każdym razie człowiek uczy się na błędach, a ja postaram się tego błędu już nie powtórzyć. Przepraszam wszystkich tych, którzy skomentowali, a jak tak bezmyślnie to usunęłam. Jeszcze dzisiaj umieszczę recenzję książki "Klinika"- Sebastian Fitzek
Tę książkę zauważyłam w bibliotece u mnie w mieście. Jako, że ja już od najmłodszych lat chłonę wszystkie pozycje, które choć troszkę podpadną mi do gustu, szybko ją dopadłam. Zapoznałam się z opisem z tyłu i pomyślałam, że biorę. Szybko okazało się, że Papla spokojnie może się okrzyknąć moją ulubioną pozycją. Dlaczego? Powód jest prosty. Bohaterka Lizzie jest taka jak ja. Zaczęłam czytać i zakochałam się w bohaterce. Teraz kiedy minęło, już jakieś 5 lat od kiedy przeczytałam to po raz pierwszy ponownie sięgnęłam po tę książkę. Muszę przyznać, że emocje pozostały te same. Z radością czytałam i wyobrażałam sobie, że to ja jestem główną postacią.
Historia opowiada o zwykłej dziewczynie, która dopiero co schudła 15 kilo, zakochała się od pierwszego wejrzenia i skończyła studia. Tylko, że prawie… Lizzie urządza przyjęcia na cześć skończonej szkoły, i tego, że wyjeżdża do Anglii do faceta, którego poznałam niespełna 3 miesiące temu, kiedy to ów Andy uratował ją z płonącego akademika. Wszystko zapowiada się pięknie, ale nasza bohaterka jest też wielką paplą. Dzięki jej zdolności pakuje się ona w różne zabawne sytuacje.
Książka jest pisana prostym i łatwym językiem. Pomimo tego, że Meb Cabot słynie raczej z książek dla młodzieży to tutaj mamy serie książek, które co jak co, ale dla dzieci się raczej nie nadają. Mamy więc troszkę pikanterii i tego co tygryski lubią najbardziej. Przede wszystkim powieść ujęła mnie prostotą i tym, że każda z nas można znaleźć coś w Lizzie. Czytałam także kontynuacje, które są już troszkę gorsze. W każdym razie ta książka zostanie w moim sercu do końca, bo to ona pokazała mi, że są na świecie kobiety, które mają również przedziwne przygody i pomimo tego, że kiedyś miały 15 kilo nadwagi teraz potrafią zawojować świat.
Główna bohaterka Lizzie była świetną postacią. Troszkę naiwna, szukała w ludziach dobra. Zależało jej na tym, żeby związać się z osobą, która będzie przyczyniać się do tego, ludzkość mogła coś zyskać. Ujęła mnie ona przede wszystkim tym, że kochała styl vintage. Potrafiła doskonale odnawiać ubrania i miała własny styl.
Plusy:
- fabuła
- możliwość utożsamienia się z bohaterką
- prosty język
- wstępy do rozdziałów i cytaty
- happy end i kontynuacje
Minusy:
- z wiekiem książka przestaje być błyskotliwa
- średnio udane kontynuacje
Tytuł oryginalny: Host Wydawca: Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron: 568
Tłumaczenie: Witczak Łukasz
Cena (wg Empik): 47,49zł
Zacznę od tego, że wiele osób na widok nazwiska Stephenie Mayer dostaje obrzydzenia i nie chce słyszeć nic na ten temat. Ja „Zmierzch” przeczytałam i może jestem dziecinna, ale zrobił on na mnie wrażenie. Trudno, myślcie o mnie co chcecie:) Natomiast, gdy usłyszałam o tej powieści pomyślałam, że warto przeczytać. Dopiero ta książka wywarła mnie WRAŻENIE! Skomplikowane relacje między ludzie (i nie tylko) było świetnie opisane. Cała historia nie ma nic wspólnego z wampirami. Opowiada ona o dwóch dziewczynach, którym przyszło żyć w jednym ciele. Dusze przybyły na Ziemie i zaczynają ją kolonizować. Są jednak rebelianci, którzy nie zamierzają się poddać i chcą walczyć z Intruzami. Jedną z nich jest Melanie, która jednak zostaje złapana. W jej ciało wszepiona zostaje dusza Wagabunda. Okazuję się wtedy, że Melanie nie znikła, a jest cały czas w ciele. Od tej pory zaczyna się walka.
Wszystko co dzieję się później jest genialnym opisem relacji, które zachodzą między bohaterami. Strasznie podobała mi się Wagabunda. W pewnych momentach byłam bardzo zła na Melanie i wszystkich innych, którzy źle ją traktowali. Nie wydaję mi się, żeby Wanda była naiwna. Ona było po prostu dobra. Chciała wszystkim dogodzić. Zupełnie jak ja! Czasem łapię się na tym, że staram się, aby wszyscy byli zadowoleni. Nawet jeśli oni chcą, aby było dobrze dla mnie. Postać Iana, która również się pojawia bardzo mnie zaintrygowała. To człowiek, który choć jest nastawiony sceptycznie stara się szukać pozytywów. Nie jest tak jak większość tamtego społeczeństwa zamknięta, tylko jest ciekawy i daj szanse nowością. Również Jeb ma podobny światopogląd.
Nie chcąc już więcej zdradzać polecam Wam tę książkę. Wiem, że może ona nie trafić w każde gusta. Proszę tylko, żebyście nie skreślili jej, gdy tylko zobaczycie, że napisała ją Stephenie Mayer:)
Plusy: - relacje międzyludzkie (nie tylko) - zróżnicowane osobowości - ciekawa historia
Minusy: - „Stephenie Mayer”
P.S. Wciąż pracuje nad blogiem. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z Bloggerem. Cały czas się uczę i staram jakoś go dopracować. Pozdrawiam:)
Po książkę sięgnęłam tylko ze względu na nudę. Byłam akurat u koleżanki i zapytałam czy ma może coś wartego uwagi. Poleciła mi ona tę właśnie książkę. Pierwszy raz spotkałam się z tym autorem i pierwszy raz z tego rodzaju książką. Bo jest to kryminał, ale posiada on bardzo brutalne opisy. Nie polecam osobą o wrażliwych nerwach i obrzydliwym. Tak stanowczo jest tam dużo opisów, które może nie budzą grozy, ale sprawiają, że mamy ochotę powiedzieć: „fuj“. Jednak, że mi taki typ się podoba zaczęłam wgłębiać się w lekturę.
Na początku według mnie akcja troszkę się ciągła. Opis przeżyć głównego bohatera miał mało wspólnego z wątkiem, ale dzielnie przebrnęłam dalej. Bardzo się z tego zresztą cieszę, bo gdybym zrezygnowała to ominęłaby mnie świetna zabawa.
Historia jest dość typowa tzn. mamy jakąś zbrodnie oraz człowieka(w tym wypadku biegłego antropologa), który musi rozwiązać tą zagadkę. W tej książce jednak pojawiają się bardzo dokładne opisy. Widzimy małe miasteczko, które coraz bardziej zaczyna się pogrążać w przerażeniu. Następuje porwanie, kolejna zbrodnia. Wszystko zaczyna się rozkręcać i ja czytałam stronę za stroną, aby tylko jak najszybciej poznać morderce. Naprawdę miałam wiele typów, ale rozwiązanie okazuję się bardzo niespodziewane. Klimat ostaniach kilku stron jest wprost fenomenalny. Po zakończeniu tej książki doszłam do wniosku, że jestem w ciężkim szoku. Długo nie mogłam pozbyć się tego wrażenia.
Plusy:
ciekawe, brutalne (nie dla wszystkich) opisy
fabuła, która pod koniec sprawia, że nie można się oderwać
Witam:) Mam na imię Patka i mam 19 lat. Zawsze chciałam zostać krytykiem. Uwielbiam oglądać filmy i czytać książki. Myślałam, że będę w pracy i będę robiła to co lubię. W dodatku oglądając wszystkie nowe filmy za darmo. Potem dorosłam i piękna bańka mydlana pękła. Wiem, że to wszystko nie takie proste jak kiedyś marzyłam. Szukałam w internecie wielu recenzji. Uwielbiam je czytać. Sama myślałam kiedyś, że się podejmę, ale wciąż coś mi przeszkadzało. Teraz jednak doszłam do wniosku, że chętnie podzielę się z innymi moimi odczuciami.
Początki są trudne. Tak, zgadzam się. Do tej pory zakładałam blogi jedynie na Onecie. Nigdy jednak długo tych blogów nie prowadziłam. Teraz pomyślałam, że spróbuje czegoś innego i może uda mi się wytrwać w tym co chcę tutaj robić. Nie chciałabym, żeby znowu okazało się ze mam słomiany zapał. Zacznę może jednak od początku.
Uwielbiam czytać od kiedy się tylko nauczyłam. Dzięki książką przenoszę się w inny świat. Pamiętam jak jeszcze we wczesnej podstawówce odkryłam z bibliotekę. To był dla mnie raj raj. Wypożyczałam miliony książek i czytałam. Biegałam tam co tydzień wynosząc siatkę powieści. Pani bibliotekarka nigdy nie mogła się nadziwić mojej pasji czytelniczej. Cała moja rodzina nie mogła uwierzyć, że ja potrafie nic nie robić tylko czytać i czytać.
Teraz jestem już większa, ale wciąż czytam. Oglądam też wiele filmów. Interesuję się psychologią, która często pojawia się w filmach i książkach po które sięgam. W pewnej książce znalazłam kiedyś cytat: „Bądź co bądź, po to właśnie piszę się i czyta książki. Dobre czy złe, pomagają oszukać czas.“ - Stephan King „Worek kości“. Taaa... zgadzam się w całości. Ja też czytam i oglądam, żeby troszkę oszukać czas.
Przytoczę tutaj cytat, który pojawia się bardzo często na blogach odnośnie książek:
"Kto czyta książki żyje podwójnie" - Umberto Eco
Muszę przyznać, że jedyne książki, które omijam szerokim łukiem to lektury szkolne. Poprostu to, że ktoś mi je narzucał od razu sprawiało, że nie miałam ochoty nawet brać ich do ręki. Wyobrażam sobie jak wiele straciłam, ponieważ nie powinno się oceniać, jeśli nie przeczytało się do końca!
Mam nadzieję, że moje recenzje Was choć troszkę zainteresują. Dopiero się tutaj zadomawiam i zobaczymy jak dalej potoczą się moje losy na tej stronie:)